Parafia pw. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

image1 image1 image1

Ewangelia na niedzielę

 

                                                                                                                       

XXI  Niedziela Zwykła 

Refleksja

„Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje. Trwajcież w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi”.

Chory tęskni za zdrowiem. Biedny tęskni za pieniędzmi. Zmęczony tęskni za łóżkiem, a przepracowany za urlopem. Łatwo przyjęliśmy dewizę jednego ze starożytnych filozofów, że zło jest brakiem dobra. Kiedy doświadczamy jakiegoś braku, to od razu mamy wrażenie, że spotkało nas coś złego. Jeśli Bogu na nas zależy, to będzie troszczył się o to, aby mi niczego nam brakowało. Czy aby na pewno?

„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” – pyta Chrystus w Ewangelii św. Mateusza. Można mieć wiele, a może i wszystko, a nie mieć nic. I nie jest to żadna gra językowa. Ilu milionerów w przypływie szczerości przyznaje, że daliby wszystko, gdyby ich majątek można było zamienić na kilku prawdziwych przyjaciół...

Królestwo Boże kieruje się paradoksalną logiką, że kto traci, ten zyskuje. Niech więc nas nie dziwi, ani nie gorszy sytuacja, w której wiatr wieje nam w twarz i doświadczamy niemałego trudu. W takich chwilach możemy przyglądać się sercu. Jeśli zbytnio przywiązaliśmy się do naszych ludzkich sposobów działania, zabezpieczania siebie i innych; jeśli zagalopowaliśmy się w pogoni za pracą, pieniędzmi, przyjemnościami, chwila doświadczenia może okazać się wielkim błogosławieństwem. Odkrywamy wtedy, że ostatecznie jedynym pewnikiem w naszym życiu jest Bóg, a wszystko inne jest o tyle cenne, o ile pomaga nam się do Niego zbliżać.

 

Złota myśl tygodnia

Wiara, która nie jest stale wystawiana na możliwość niewiary, nie jest wiarą, ale zwykłą wygodą (Martin Heidegger)

 

Na wesoło

Mały Jasiu skacze, żeby zadzwonić domofonem, lecz jego niski wzrost mu na to nie pozwala. Temu wszystkiemu przygląda się policjant. Podchodzi do chłopca i wciska za niego guzik w domofonie.

- I co teraz? - pyta policjant.

- Teraz trzeba uciekać, panie policjancie.

 

Kierowcy samochodów, które brały udział w czołowym zderzeniu, znaleźli się obok siebie na łóżkach w szpitalu.

- Kolego, czy myśmy się już nie widzieli?

- Raczej nie, bo gdybyśmy się widzieli, to byśmy tu nie leżeli.

 

Opowiadanie

 

Żona idealna

Mułła siedział w sklepie z herbatą, gdy przyszedł sąsiad, by z nim porozmawiać.

– Mułła, przygotowuję się do ożenku – powiedział. – Jestem tym bardzo podekscytowany. Czy ty nigdy nie myślałeś o tym, by się ożenić?

Mułła odrzekł:

– Tak, myślałem o tym. Kiedy byłem młody, bardzo chciałem to zrobić. Chciałem znaleźć doskonałą żonę. Zacząłem podróżować, by ją znaleźć. Udałem się do Damaszku, tam znalazłem piękną kobietę, pełną wdzięku, uprzejmą i uduchowioną, ale nie znała spraw świata. Udałem się więc w dalszą podróż, do Isphahanu. Tam znalazłem kobietę zarówno uduchowioną, jak i światową, piękną pod wieloma względami, ale nie mogliśmy się porozumieć. W końcu udałem się do Kairu i po długich poszukiwaniach znalazłem ją. Była głębokiego ducha, piękna pod każdym względem, umiała zarówno znaleźć się w świecie, jak i żyć tym, co przekracza ludzki wymiar. Wiedziałem, że znalazłem doskonałą żonę. Na koniec przyjaciel zadał mu kolejne pytanie:

– Mułła powiedz, dlaczego jej nie poślubiłeś?.

– Och... – odrzekł ten kiwając głową. – Również ona szukała idealnego męża.

Copyright © Parafia p.w. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

created by TOMP