Parafia pw. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

image1 image1 image1

Ewangelia na niedzielę

 

II Niedziela Wielkanocna, czyli Miłosierdzia Bożego

Refleksja

Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w jakiej znaleźli się uczniowie Pana Jezusa po tym, co wydarzyło się na Golgocie. Tam nie tylko umarł Chrystus. W jakimś sensie umarły również ich plany i nadzieje. Teoretycznie byli oni przez Chrystusa na to doświadczenie przygotowywani. Niejeden raz mówił im o krzyżu, o tym, że będzie musiał wiele wycierpieć, zanim wejdzie do chwały. Czy rozumieli Go? Ci, którzy całe swoje życie „zainwestowali” w Jezusa z Nazaretu, w dniu Jego śmierci poczuli się bankrutami. Ich słaba wiara nie była w stanie udźwignąć prawdy o tym, co się stało. Nie byli także w stanie unieść prawdy o sobie: o swoich słabościach i grzeszności.

O czym myśleli i czego się bali, zamykając drzwi przed Żydami? Wydawało się im, że trzeba planować od nowa. I kto wie, czy nie rozeszliby się każdy w swoją stronę, gdyby „owego pierwszego dnia tygodnia” nie stanął pośród nich zmartwychwstały Chrystus. Gdy stanął pośrodku nich, nie miał do nich żalu ani pretensji. Pozdrowił ich krótko: „Pokój wam!”. Zaskoczył ich swoją żywą obecnością i potęgą swego Bożego miłosierdzia. Można powiedzieć, że „na nowo zrodził ich do żywej nadziei”. Nie tylko im przebaczył, ale także zlecił posługę przebaczania: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Ci, którzy najpierw sami doświadczyli Bożego miłosierdzia, teraz mieli się stać jego szafarzami.

Każdy z nas jest związany z Bogiem cieniutką niewidzialną nitką, która podtrzymuje nas przy życiu w stanie łaski uświęcającej. Grzech, zwłaszcza ciężki, tak bardzo obciąża człowieka, że nić ta się rwie i upadając, człowiek oddala się od Boga. Jeśli jednak szczerze żałuje za swoje grzechy, Bóg w swoim nieskończonym miłosierdziu sam te zerwane nici wiąże. W efekcie odległość między grzesznikiem a przebaczającym Chrystusem staje się coraz mniejsza.

ks. Antoni Dunajski

Złota myśl tygodnia

Trzeba nam chwytać Pan Boga za serce, bo to jest Jego słaba strona. (św. Teresa Wielka)

Na wesoło

- Powinieneś stać się prawdziwym żołnierzem Chrystusa – mówi proboszcz do parafianina, który nie chodzi do kościoła.

- Ależ proszę księdza, ja już jestem żołnierzem Chrystusa! – broni się parafianin.

- To dlaczego nigdy nie widzę cię w kościele?

- Bo ja jestem tajnym agentem...

Ojciec zabrał syna łobuza do zoo.

Chłopiec zbliża się do klatki z tygrysami.

Ojciec krzyczy:

- Nie podchodź za blisko!

- Tato, nie bój się! - odpowiada chłopiec - obiecuję, że nic im nie zrobię.

 

Opowiadanie

Córka

W małym domku na peryferiach żyła sobie bardzo szczęśliwa rodzina. Ale pewnej nocy w ich kuchni wybuchł straszny pożar.

Kiedy płomienie rozprzestrzeniły się, rodzice wraz z dziećmi wybiegli na zewnątrz. Jednak w pewnym momencie spostrzegli z przerażeniem, że brakowało wśród nich najmłodszego, pięcioletniego chłopca. W momencie, w którym wychodzili, przeraził się trzasku ognia i dławiącego dymu i ukrył się na strychu.

Co robić? Ojciec i matka spoglądali na siebie zrozpaczeni, dwie siostrzyczki zaczęły krzyczeć.

Rzucić się w ten żywioł było prawie niemożliwe... Tymczasem strażacy spóźniali się.

W pewnej chwili zobaczyli otwierające się na górze okienko strychu, w którym pojawił się krzyczący chłopiec:

– Tata! Tata!

Ojciec podbiegł i zawołał:

– Skacz w dół!

Chłopiec, widząc pod sobą tylko czarny dym i ogień, a słysząc jedynie głos, odpowiedział: Tatusiu, ja cię nie widzę...

– Ale ja ciebie widzę, to wystarczy. Skacz w dół! – krzyczał

ojciec.

Chłopiec rzucił się w przestrzeń i opadł cały i zdrowy w silne ramiona ojca, który zdecydowanie pochwycił go w locie.

Nie widzisz Boga. Ale On widzi ciebie. Zaufaj mu!

 

Copyright © Parafia p.w. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

created by TOMP