Parafia pw. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

image1 image1 image1

Ewangelia na niedzielę

 

                                                                                                       XXXIII Niedziela Zwykła.

 

Refleksja

„Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana”.

Czy chrześcijaństwo jest zarezerwowane dla kobiet, które nie potrafią odkryć własnego piękna lub w odbiorze otoczenia należą do niezbyt ładnych? Im więcej masz kompleksów, tym bardziej powinieneś odkryć, że Twoje miejsce w Kościele? Dlaczego Słowo Boże mówi, że piękno jest „marne”?

Popatrzmy na otaczający nas świat. Nasze oczy przyzwyczaiły się do mnóstwa kolorowych reklam, mniej lub bardziej próbujących przykuć naszą uwagę na ulicach, w internecie, telewizji, radiu, prasie. Intuicyjnie przeczuwamy, że często za ładnym „opakowaniem” kryje się treść o wiele mniej atrakcyjna, niż mogłoby się to wydawać. Przerost formy nad treścią prowadzi do irytacji, a nawet zniechęcenia, które każe nam uodpornić się na kanonadę wizualnych i dźwiękowych bodźców, którą obsypuje nas codzienność. Taki wdzięk jest rzeczywiście kłamliwy, a piękno marne.

Czego uczy nas Pismo Święte? Nie bądźmy jak reklamy! Odkrywajmy nieustannie, że o jakości naszego życia decyduje to, co kryje się w naszych sercach, albo raczej należałoby stwierdzić: Ten, który się w nich kryje. Nie chodzi tutaj o to, by bać się Boga, ze względu na możliwą karę, albo co gorsza Jego gniew. Bojaźń Boża nie ma zbyt wiele wspólnego z lękiem przed niebezpiecznymi ludźmi, czy sytuacjami. Chodzi o pielęgnowanie w sercu głębokiego przeświadczenia o potędze, wszechmocy i władzy Boga. Takiego poczucia, które pomoże Mu jeszcze bardziej zaufać.

Złota myśl tygodnia

Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia (Platon).

Na wesoło

Wielu ojców pustyni żyło długo, nawet ponad sto lat. Należał do nich abba Izajasz. W dniu setnej rocznicy jego urodzin przyszedł go odwiedzić znacznie młodszy brat i powiedział:

- Przyszedłem tutaj, ojcze, podzielić z tobą radość z powodu lat, które przeżyłeś. I mam

nadzieję w przyszłym roku świętować z tobą sto pierwszą rocznicę twych urodzin.

- Ja też mam taką nadzieję – odpowiedział starzec – bo wydaje mi się, że zdrowie masz wspaniałe.

Kowalski kupił samochód.

Na drugi dzień rozłożył go na części.

- Co ty wyprawiasz? - pyta się żona.

- Szukam. Poprzedni właściciel powiedział, że włożył w niego 5 tysięcy.

Patron tygodnia – św. Gelazy I, papież – 21 listopada

Gelazy pochodził prawdopodobnie z Afryki, z rodziny rzymskiej. Już jako młodzieniec był w Rzymie na dworze papieskim, gdzie w latach późniejszych sprawował nawet urząd sekretarza papieży: św. Symplicjusza i św. Feliksa III. Właśnie po tym ostatnim papieżu został wybrany jego następcą. Rozpoczął swoje rządy 1 marca 492 roku; przerwała je jego śmierć 19 listopada 496 roku. Rządził więc Kościołem zaledwie 4 lata i kilka miesięcy. Nie wiemy, w jakim wieku objął rządy i w jakich okolicznościach zastała go śmierć. Został pochowany w bazylice św. Piotra na Watykanie.

Sytuacja Kościoła była w owych czasach nader trudna. Zachód zalały plemiona germańskie, podbijając krwawo miejscową ludność i walcząc ze sobą o każdy skrawek Europy. Również ich orientacja religijna nie była ustalona. Większość z nich przyjęła wprawdzie chrześcijaństwo, ale na przykład Wizygoci, Ostrogoci czy Wandalowie byli w większości arianami. Byli wrogo nastawieni wobec Kościoła rzymskiego. Równie trudne były stosunki Rzymu ze Wschodem.

Gelazy zostawił po sobie cenne pisma. Do najważniejszych z nich należy jego list dogmatyczny, wyjaśniający naukę Kościoła dotyczącą osoby i natury Pana Jezusa. Najgłośniejszym jednak echem odbił się w świecie list tego papieża do cesarza Anastazego, w którym papież po raz pierwszy wystąpił z nauką o podwójnej władzy na świecie: duchowej i świeckiej, wewnętrznej i zewnętrznej, papieskiej i cesarskiej. Była to pierwsza próba oddzielenia tych dwóch władz i określenia ich granic, jak też wzajemnej do siebie relacji, tak by się wzajemnie uzupełniały, a nie przeciwstawiały, aby służyły dobru poddanych.

Opowiadanie

Podpora   

Wiotki pień drzewka w ogrodzie przywiązano do mocnego jesionowego pala. Służył drzewku jako podpora i pomagał, by mógł wzrastać prosto.

Gdy wiatr zapraszał do tańca, dorastające drzewko poruszało swą coraz bujniejszą koroną, zaczynało się kołysać i krzyczało:

- Zostaw mnie, proszę, dlaczego mnie tak sztywno trzymasz? Popatrz tylko, wszyscy kołyszą się z wiatrem. Dlaczego ja muszę stać nieruchomo?

- Bo się złamiesz – odpowiadał nieugięcie drewniany pal. – Poza tym mógłbyś przyjąć brzydką pozycję, wyrosnąć na karłowate, pokrzywione drzewo.

- Jesteś stary i zazdrosny. Zostaw mnie w spokoju!

Młode drzewo ze wszystkich sił chciało się uwolnić, lecz stary słup opierał się zdecydowanie, twardziej i bardziej uparcie niż zwykle.

Pewnego letniego wieczoru, zapowiadany przez gromy i błyskawice, nadciągnął huragan, któremu towarzyszyło ostre gradobicie. Szarpane wściekłymi szponami wiatru drzewko całe trzeszczało, a jego korona chwilami dotykała ziemi. Silniejsze porywy niemalże wyrywały go z korzeniami.

- To już koniec – myślało drzewko.

- Wytrwaj! – wykrzyknął stary pal. Zebrał wszystkie swe siły i stawił czoła nawałnicy. To była długa i wyczerpująca walka. Lecz w końcu drzewko ocalało, natomiast stary pal umarł, przełamany na dwa nędzne kikuty.

Młode drzewo zrozumiało i zaczęło płakać.

- Nie zostawiaj mnie! Nadal bardzo cię potrzebuję!

Jego wołanie pozostało bez odpowiedzi.

Kawałek pala pozostał przywiązany do pnia drzewka, tak jakby w ostatnim objęciu.

Dzisiaj przechodnie patrzą ze zdziwieniem na mocne drzewo. W wietrzne dni wydaje się, że kołysze ono z czułością stary kawałek suchego drewna.

 

Copyright © Parafia p.w. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

created by TOMP