Parafia pw. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

image1 image1 image1

Ewangelia na niedzielę

 

IV Niedziela Wielkiego Postu

Refleksja

„Uczniowie Jezusa zadali Mu pytanie: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice? Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże.”.

Wiele ludzkich sytuacji, które z pozoru wydają się nam okrutne, rozpaczliwe czy beznadziejne, posiada swój głębszy wymiar i sens. Warto go odkryć.

W niezawinionym cierpieniu najbardziej bolesny jest absurd, brak widomego sensu, dlatego za wszelką cenę próbujemy go szukać. Jednak pytanie o przyczynę cierpienia najczęściej pozostaje bez odpowiedzi, co wzmaga tylko nasze rozterki, bunt i ból. Cierpienie powoduje, że człowiek czuje się jak pogrążony w ciemnościach i zdezorientowany, opuszczony i zdradzony. Przecież zgodnie z wszelką logiką i słusznymi postulatami nie powinno nas spotkać nic złego. Jeśli sprawiedliwy, dobry i miłujący Bóg czuwa nad wszystkim, to powinien nas zabezpieczyć od nieszczęść, a przynajmniej zsyłać je tylko na tych, którzy sobie jakoś na to zasłużyli, czyli na pewno nie na nas. Gdy nas coś dotknie, to w naszym mniemaniu, jest to skutki em jakiejś pomyłki w Bożych rachubach czy okrutnego kaprysu ślepego losu, ale nigdy naturalnej kolei rzeczy czy logicznego następstwa własnego postępowania - wszak jesteśmy niewinni.

Ale to przekonanie o własnej niewinności tylko pogłębia tragizm i absurdalność ludzkiego życia. Dlatego za wszelką cenę, nawet oskarżając Boga, szukamy racjonalnego wytłumaczenia tragicznych sytuacji. Dla uczniów Jezusa ślepota tego człowieka była wyraźną karą Bożą, jeśli nawet nie za jego własne grzechy, to przynajmniej za winy rodziców.

Jezus objawia zupełnie inne wytłumaczenie i sens cierpienia. Co prawda choroba, kalectwo, cierpienie mogą być nieraz konsekwencją naszych błędnych decyzji, głupoty czy czyjejś złośliwości, ale na ogół nie jesteśmy bezpośrednio odpowiedzialni za to, co nas spotyka. W takiej sytuacji powinniśmy pytać nie tyle o źródło i przyczynę trudnych doświadczeń, lecz o sposób reagowania na cierpienie i o to, jak postępować, by w miarę możliwości cierpienie nas nie niszczyło, lecz budowało.

ks. Mariusz Pohl

Złota myśl tygodnia

Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć. (Napoleon Bonaparte)

Na wesoło

Siostra przed chwilą skończyła lekcję katechizmu o stworzeniu świata. Zadaje pytanie maluchom:

- Które z was wie, co uczynił Pan Bóg po stworzeniu świata siódmego dnia?

Wstaje mała dziewczynka i odpowiada:

- Siódmego dnia Pan Bóg poszedł na Mszę Świętą.

Ślimak włazi wiosną na pień jabłoni. Spostrzega go mrówka i mówi:

- Hej, a ty dokąd?

- Po jabłka!

- Nie widzisz, że jeszcze nie ma jabłek?

- Spoko zanim wejdę na czubek drzewa, to już będą!

Opowiadanie

 

Znaczenie życia

Pewien profesor kończąc kiedyś lekcję zwrócił się do swoich studentów w następujący sposób:

- Czy są jakieś pytania?

Jeden ze studentów zapytał go wtedy:

- Tak, panie profesorze: proszę mi powiedzieć jaki jest sens życia?

Jego kolegów, którzy zmierzali już w kierunku drzwi, ogarnął śmiech. Jednak profesor przyglądał się uważnie studentowi, chcąc zrozumieć, czy pytanie zostało zadane poważnie, czy jedynie dla żartu. Kiedy doszedł do wniosku, że student zadał mu je na serio, powiedział:

- Odpowiem panu.

Potem wyjął z kieszeni swoich spodni portfel, wydobył z niego małe, okrągłe lusterko, nie większe od monety, i po chwili namysłu powiedział:

- Kiedy wybuchła wojna, byłem jeszcze dzieckiem. Pewnego dnia znalazłem na ulicy roztrzaskane w drobiazgi lusterko. Wziąłem wtedy ze sobą największy jego kawałek. To właśnie ten drobiazg. Zacząłem się nim bawić i byłem pełen radości, że mogę odbijać w nim światło i kierować je do ciemnych zakątków, do których nigdy nie zagląda słońce: do ciemnych głębokich dziur, szczelin i zakamarków. Zachowałem sobie to małe lusterko. Kiedy stałem się już dorosłym człowiekiem, zdałem sobie sprawę, że lusterko to ma dla mnie jeszcze większe znaczenie niż poprzednio. Dzięki niemu zrozumiałem, że i moje życie może przekazywać Światło.

Ja też jestem fragmentem lustra, którego nie znam w całości. Poprzez wszystko to kim jestem i co czynię mogę przekazywać światło – światło prawdy, zrozumienia, świadomości, dobra, czułości – i oświetlać w ten sposób ciemne zakątki ludzkiego serca, by móc coś w kimś zmienić. Być może dostrzegą to również inni i oni także zechcą czynić podobnie. W tym właśnie zauważam sens życia.

Całe niebo może odbijać się nawet w najmniejszej kałuży.

Copyright © Parafia p.w. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

created by TOMP