Parafia pw. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

image1 image1 image1

Ewangelia na niedzielę

                                                                                  

 

 

VIII Niedziela Zwykła

Refleksja

„Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?”.

Brak nam wiary, kiedy dla stłumienia swoich trosk wolimy zaufać raczej kontom bankowym aniżeli Bogu. Ale ufność Bogu może chyba współistnieć z roztropną ostrożnością! Te ewangeliczne historie o ptaszkach i kwiatkach są bardzo piękne, ale przecież są choroby, końce miesiąca, bezrobocie, niepokój, czy będziemy w stanie opłacić dziecku długie studia, lęk, że nie poradzimy sobie przy tak niskiej emeryturze. W Palestynie, za czasów Jezusa, łatwiej chyba było zdać się na Boga? Nie w tym leży problem. Ewangelia jest słowem na nasze sytuacje. Jezus mówi mi „poganin!” albo „prawdziwy syn Ojca niebieskiego”, dobrze wiedząc, z jakimi trudnościami borykam się w dzisiejszym świecie. Mój brak wiary drażni Go właśnie w związku z postawą, jaką przyjmuję wobec tych trudności.

Gdyż jest to problem wiary. Nie chodzi o to, żeby żyć jak nędzarz, lecz aby wiedzieć, kto uwalnia nas z naszych trosk: Bóg czy książeczka czekowa? Nie znosimy tego dylematu, chcielibyśmy mieć oparcie w jednym i w drugim. Ale Jezus mówi: „Nikt nie może dwom panom służyć”.

Mówi tak, ponieważ zna urzekającą moc pieniędzy. My także ją znamy! Najpierw potrzebujemy ich, żeby żyć uczciwie i bardzo prosto, potem potrzebujemy ich, żeby mieć pewność, że nam ich nie zabraknie, wreszcie potrzebujemy ich, żeby podnieść nieco swój komfort życia, tak iż w końcu to właśnie one rządzą naszym życiem, poddając je trojakiej trosce: żeby zarobić, kupić i zapewnić przyszłość. W takiej sytuacji mówienie Bogu: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” jest już tylko bezmyślnym powtarzaniem.

Andre Seve

Złota myśl tygodnia

Największego bohatera zabija troska. (Talmud)

 

Na wesoło

- Dlaczego w Wąchocku sołtys już nie chodzi w niedziele do kościoła?

- Kupił sobie samochód...

W małym kościółku szkockim ksiądz po kazaniu z braku tacki puszcza w obieg swój kapelusz z nadzieją, że wierni złożą doń jakieś ofiary.

Po paru minutach wraca kapelusz, ale kompletnie pusty. Wówczas ksiądz klęka na stopniach ołtarza, podnosi oczy w górę i mówi:

- A teraz, drodzy bracia i siostry, podziękujemy razem Bogu, że pozwolił mi przynajmniej odzyskać mój kapelusz.

Opowiadanie

Ogień

Pewien zakonnik siedział nad brzegiem strumienia i rozmyślał. Gdy otworzył oczy, zauważył skorpiona, który wpadł do wody i walczył rozpaczliwie, by utrzymać się na powierzchni i przeżyć.

Pełen współczucia, zakonnik zanurzył rękę w wodzie, złapał skorpiona i położył go na brzegu.

W nagrodę zwierzę odwracając się niespodziewanie użądliło go, powodując silny ból.

Zakonnik powrócił do swoich rozmyślań, ale gdy otworzył oczy, zauważył, że skorpion znów wpadł do wody i miotał się ze wszystkich sił. Po raz drugi go uratował, ale i tym razem skorpion użądlił swego wybawcę tak, że ten aż zakrzyknął z bólu.

To samo zdarzyło się po raz trzeci. Zakonnik miał łzy w oczach z powodu bólu wywołanego ukłuciami.

Wieśniak, który widział tę scenę zawołał:

- Dlaczego upierasz się i pomagasz tej nędznej kreaturze, która zamiast ci dziękować, wyrządza ci krzywdę?

- Obaj idziemy za głosem naszej natury – odpowiedział zakonnik. – Skorpion jest stworzony, aby żądlić, a ja, by okazywać miłosierdzie

A ty do czego jesteś stworzony?

Copyright © Parafia p.w. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

created by TOMP