Parafia pw. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

image1 image1 image1

Ewangelia na niedzielę

 

                                                                                                       

 

                                                                                                                              II Niedziela Adwentu

 

Refleksja

„Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem! Podnieś głos, nie bój się! Powiedz miastom judzkim: Oto wasz Bóg! Oto Pan Bóg przychodzi z mocą

i ramię Jego dzierży władzę. Oto Jego nagroda z Nim idzie i przed Nim Jego zapłata”.

Ile razy słyszeliśmy już, że zło jest krzykliwe, a dobro często dzieje się po cichu, bez rozgłosu? Denerwują nas złe, a czasem nieprawdziwe informacje pojawiające się w telewizji, radiu i internecie. Z niesmakiem przyjmujemy sytuacje, w których najwięcej mają do powiedzenia ludzie, którzy w danym temacie najwięcej dobra uczyniliby swoim milczeniem. Czy więc naturalną postawą chrześcijanina jest wycofanie i milczenie? Czy nie nazywamy tego nieraz pokorą?

Bóg przypomina nam, że jesteśmy zwiastunami, czyli osobami, które mają coś zapowiadać. Aby zapowiadać potrzebujemy najpierw otworzyć usta. Słowo Boże wskazuje, że nie ma to być ledwo słyszalny szept, ale mocny głos. Oceny? Potępienia? Nie. Ogłaszania, że do tego świata, tej właśnie rzeczywistości, przychodzi Bóg.

Zanim do końca uwierzymy w wszechobecną w reklamach tzw. magię świąt, odkryjmy, że w czasie adwentu najważniejszym przesłaniem jest przychodzenie Boga. On jest gotowy, aby jeszcze raz (może po raz ostatni) przyjść do nas takich, jakimi jesteśmy i to ze względu na Niego grudzień staje się tak wyjątkowym i pięknym miesiącem. Czy jesteśmy gotowi na to, aby przypominać o tym ludziom, których spotykamy w codzienności?

Złota myśl tygodnia

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie (Leopold Staff).

Na wesoło

Pewna staruszka o dość burzliwej młodości wciąż czuła lęk przed piekłem. Tłumaczono jej, że przecież obecnie żyje, jak na dobrą chrześcijankę przystało, że Bóg jest miłosierny. Niewiele to jednak pomagało. Ksiądz, który często z nią rozmawiał, zauważył, że straciła już całkowicie zęby. Wpadł na taki pomysł:

- Babciu – mówi – czytała babcia w Ewangelii, że w piekle będzie płacz i zgrzytanie zębów?

- Tak, czytałam.

- Wobec tego nie może babcia pójść do piekła, bo nie ma już zębów.

Jak nazywa się japoński piłkarz?

Kiwa Jakotako

Patron tygodnia – bł. Jan Karol Steeb, prezbiter – 15 grudnia

Jan Karol Steeb urodził się 18 grudnia 1773 r. w Tybindze (południowo-zachodnie Niemcy), w wielodzietnej rodzinie luterańskiej. Jego ojciec zajmował się hodowlą owiec i handlem wełną, był właścicielem hotelu i gospody. Porzucił to zajęcie, gdy został burmistrzem Tybingi; później dostał się także do parlamentu Rzeszy.

Jan wychowywany był głównie przez matkę, która nauczyła go troski o bliźnich, zwłaszcza o ubogich. W 1798 r., gdy miał 16 lat, został przez ojca wysłany do Paryża, gdzie miał ćwiczyć język francuski i poznawać tajniki handlu. Z powodu wybuchu Rewolucji Francuskiej, Jan po trzech latach wrócił do domu. Po roku ponownie wyjechał za granicę, tym razem do Werony we Włoszech, gdzie działały znane firmy tekstylne, z których właścicielami jego ojciec utrzymywał kontakty handlowe. Tam poznał katolicyzm, a duże wrażenie zrobiły na nim lektury dzieł Bossueta.

We wrześniu 1792 r. Jan Karol przeszedł na katolicyzm, co było powodem zerwania z nim stosunków przez rodzinę, która nawet wydziedziczyła go. Od tego momentu zaczął posługiwać się imieniem Carlo. Podjął studia teologiczne i po ich ukończeniu w 1796 r. przyjął w Weronie święcenia kapłańskie. Był to czas kampanii napoleońskiej, więc neoprezbiter natychmiast podjął posługę w szpitalach wśród rannych żołnierzy. Pomagał również ubogiej ludności. Nauczał w różnych szkołach we Francji i w Niemczech, wykładał język niemiecki w seminarium biskupim. W 1821 r. został spowiednikiem i kierownikiem duchowym Vincenzy Marii Poloni, z którą w 1840 r. założył zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia z Werony. Materialne podstawy nowej fundacji zapewnił przekazując cały swój spadek rodzinny, który w końcu, po śmierci rodzeństwa, jemu przypadł.

Jan Karol Steeb zmarł 15 grudnia 1856 r w Weronie. Został pochowany w kaplicy założonego przez siebie zgromadzenia. Beatyfikował go Paweł VI w 1975 r.

Opowiadanie

Anioł śmierci           

Pewnego dnia Anioł Śmierci zapukał do drzwi domu pewnego człowieka.

- Wejdź i rozgość się - powiedział mężczyzna. - Czekałem na ciebie.

- Nie przybyłem tu na pogawędki - powiedział Anioł - ale żeby zabrać twoje życie.

- A cóż innego mógłbyś mi zabrać?

- Nie wiem. Ale wszyscy, kiedy przychodzę, chcieliby, żebym wziął cokolwiek, byle nie ich życie. Gdybyś wiedział, jakie mi czyniono propozycje!

- Ale ja niczego dać ci nie mogę. Radości, jakie mi ofiarowano, przeżyłem. Zmartwienia rzuciłem na wiatr. Problemy, wątpliwości, niepokoje spaliłem za sobą, by móc się ogrzać przy ogniu nadziei. Dóbr doczesnych wyrzekłem się. Uśmiech podarowałem tym, co mnie o niego prosili; serce - tym, których kochałem i którzy mnie kochali. Swoją duszę powierzyłem Bogu. Zabierz więc moje życie, bo nie mam nic innego do ofiarowania.

Wtedy Anioł Śmierci uniósł tego człowieka w ramionach i stwierdził, że jest lekki jak piórko, a Pan otworzył na oścież bramy Raju, bo przez nie miał wejść święty.

Copyright © Parafia p.w. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

created by TOMP