Parafia pw. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

image1 image1 image1

Ewangelia na niedzielę

 

                                                                                                        XIV Niedziela Zwykła.

 

Refleksja

Każde pokolenie powinno mieć swój przekład Pisma Świętego, który odpowiadałby postępującym zmianom języka. Oprócz przekładu werbalnego, potrzeba jednak wciąż nowego wyrażania Ewangelii w kulturze danego czasu. W obliczu wielkich, czasem nawet wygórowanych oczekiwań, trzeba umieć powracać do przykładu prostaczka, o którym mówi nam dziś Ewangelia. Nie można oczywiście zapominać o znaczeniu mądrości i roztropności, ale konieczne jest również dostrzeżenie wielkiej wartości tego, co proste i szczere, pozbawione owego pragmatyzmu, który całą nadzieję pokłada w wiedzy i zaprogramowanym działaniu, a czasem stawia nawet pytania na wyrost.

Reakcje młodzieży na koncerty uwielbienia, rapującego księdza i wygrywającą „Mam talent” siostrę zakonną, pokazują, że obok całego, niezwykle przecież potrzebnego i fundamentalnego dla naszej wiary, oficjalnego nauczania, musi się rozwijać także ten drugi kanał przekazu słowa Bożego, dzięki któremu Ewangelia jest nieustannie „tłumaczona" na język pokolenia, które ją czyta w samym środku swojej kultury, choćby nawet nazywano ją „niższą kulturą”.

„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”. Warto zatrzymać się przy tej modlitwie i prosić Pana o tę prostotę serca, która zbliża do Boga w zwyczajności naszego życia.

  1. Dariusz Madejczyk

 

Złota myśl tygodnia

Gdzie nie ma zgody, tam zawsze ciasno (przysłowie polskie).

Na wesoło

Córka mówi do ojca:

- Chcę wyjść za kierowcę walca, tato.

- No cóż, ja nie będę ci stawał na drodze.

Proboszcz uradował się widząc w kościele grupę żołnierzy.

– No, mój synu – pyta po Mszy św. – czemu to dzisiaj przyszliście do kościoła?

– Bo nie wyczyściliśmy dobrze broni – pada odpowiedź.

Patron tygodnia – bł. Marianna Biernacka, męczennica – 13 lipca

Marianna Czokało urodziła się w 1888 r. w Lipsku nad Biebrzą w rodzinie prawdopodobnie grekokatolickiej. Prawdopodobnie uczęszczała tylko do elementarnej szkoły; była jednak analfabetką. W wieku 16 lat, w 1905 r., wyszła za mąż za Ludwika Biernackiego. W małżeństwie urodziło się sześcioro dzieci, ale czworo z nich zmarło w okresie niemowlęcym. Do pełnoletności dożyła córka Leokadia i syn Stanisław.

Marianna i Ludwik Biernaccy utrzymywali rodzinę z pracy w gospodarstwie. Po śmierci męża w 1925 r. Marianna pozostała na gospodarstwie z synem i synową. Mieszkańcy Lipska zapamiętali postawę zatroskania, życzliwości i matczynej miłości, którą wykazywała w owym czasie wobec małżonków i ich potomstwa.

Na początku lipca 1943 r. w okolicach Lipska, w odwecie za zabicie policjanta przez oddziały partyzanckie, Niemcy rozpoczęli masowe aresztowania wśród miejscowej ludności. Uzbrojony patrol pojawił się 1 lipca, o świcie, w gospodarstwie Biernackich. Dowódca nakazał Annie i Stanisławowi natychmiastowe opuszczenie domu. Marianna padła wtedy do nóg dowodzącego gestapowca i błagała go o zgodę na to, by mogła pójść zamiast synowej, która była w bardzo zaawansowanej ciąży. Niemiec uległ i zamiast Anny odprowadził Mariannę i Stanisława do więzienia w Grodnie.

Mariannę przetrzymywano tam niecałe dwa tygodnie, które spędziła na modlitwie, śpiewając Godzinki. 13 lipca 1943 r. została razem z synem i 48 mieszkańcami Lipska rozstrzelana przez Niemców na fortach za wsią Naumowicze pod Grodnem. Wszystkich pochowano w nieznanym miejscu. Synowa przeżyła śmierć teściowej i urodziła dziecko, syna Stanisława, który niestety umarł niecały rok później z powodu zapalenia płuc.

Marianna Biernacka została beatyfikowana 13 czerwca 1999 r. przez św. Jana Pawła II w Warszawie w grupie 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej.

Opowiadanie

Tuzin róż

Pewnego dnia młoda kobieta otrzymała 12 róż z bilecikiem, na którym napisano: „Od osoby, która cię kocha”. Nie było jednak podpisu.

Kobieta nie była zamężna, jej myśl pobiegła więc do mężczyzn jej życia: do dawnych sympatii, do nowych znajomych. Może to matka i ojciec? Jakiś kolega z pracy? Zrobiła w myśli listę ewentualnych osób. Wreszcie zatelefonowała do swej przyjaciółki, by ta pomogła rozwiązać zagadkę.

Jedno zdanie przyjaciółki nagle podsunęło jej myśl.

– Powiedz, to ty przysłałaś mi te kwiaty?

– Tak.

– Dlaczego?

– Gdyż ostatnio, gdy rozmawiałyśmy, byłaś w czarnym humorze. Chciałam, byś spędziła jeden dzień myśląc o wszystkich osobach, które ciebie kochają.

 

Copyright © Parafia p.w. Matki Boskiej Bolesnej w Tułach

created by TOMP